<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Psie Perypetie</title>
    <link>http://psieperypetie.blox.pl/html</link>
    <description>Z życia zwariowanego zwierzyńca</description>
    <lastBuildDate>Sun, 6 May 2012 11:10:09 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Kruszymy mur</title>
      <link>http://psieperypetie.blox.pl/2012/05/Kruszymy-mur.html</link>
      <description>&lt;p style="color: #000000; font-family: Verdana,Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: 11px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt; To już trzeci dzień od naszego powrotu ze wsi. Trzeci, który Gudi niemal w całości przesypia. Na spacerach leniwie powłóczy łapami, a w domu zachowuje się, jakby jej nie było. Goście zapowiadani są jedynie kilkoma szczeknięciami od niechcenia, żadnego skakania, ogon nie obija się o ściany z łoskotem. Innymi słowy pies jest zmęczony, a daawno już nie widziałam tego stanu u amstafficy. :D Istna sielanka.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="color: #000000; font-family: Verdana,Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: 11px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;O dziwo, Ruter nie przejawia praktycznie żadnych oznak znużenia. Skubany znów jakimś cudem się wykręcił, a przecież sama pilnowałam, by nie leżał bezczynnie. Ale cóż, ze sznaucerem nie pobawię się frisbee, bo zaraz paszcza cierpi i zmęczenie bierze. Zadbałam jednak o inne formy aktywności i ważne, żeby teraz tego nie zaprzestać. Działania więc w toku. ;)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="color: #000000; font-family: Verdana,Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: 11px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;Podczas naszego pobytu na działce wreszcie wzięłam się za szkolenie. Wykorzystałam nieobecność członka rodziny, który tak dekoncentruje i odmóżdża Goodness, by nadrobić zaległości. Suka rozpuściła się, jak dziadowski bicz i przez parę dni rwałam sobie włosy z głowy, co ja robię nie tak, że nie reaguje toto na najprostsze polecenia, robi, co jej się żywnie podoba i przyprawia mnie o nerwicę. Zupełnie straciłam pewność siebie, a przez to i wprawę. W pewnej chwili złapałam się na tym, że wydaję ogłupiałej psinie sprzeczne sygnały. Próbowałam się wówczas uspokoić i zaczynałam od nowa, a robiło się jeszcze gorzej na przekór wszystkiemu. Z pomocą ruszyła mi mama. Nie mądrzyła się, nie wytykała błędów ani nie negowała metod, jak potrafią to inni. Powtarzała tylko, abym zrobiła sobie chwilę przerwy i doszła do porozumienia z samą sobą. Fakt, od dłuższego czasu zachowywałam się, jakbym miała wszystkim za złe całą tę sytuację. Gdybym miała swojego psa, gdyby nie był tak zniszczony i zaniedbany przez swojego właściciela, jak Gudi, byłoby inaczej. Łatwiej. Szkopuł w tym, że ona nie jest wcale zniszczona. Zaniedbana - owszem, ale powinnam mieć do niej inne podejście. Na nic tu głupie użalanie się nad sobą. Nie znoszę tego, a sama nieświadomie tak właśnie robię. Nie zmienię już prawa własności pt. "mój właściciel - cała reszta", jednak mogę wpłynąć na dalsze życie suki. By miało ono sens. Tak też uważałam na samym początku, kiedy zaczynałam pracę z tym psem. Z czasem jednak ten zapał zaczął gasnąć. Pojawiły się nerwy, złość, zapracowanie. Gdy zdałam sobie z tego sprawę, zebrałam całe pokłady cierpliwości, jakie mi jeszcze zostały - choć mocno już wyeksploatowane - i zaczęłam od nowa. Łatwo nie było, ale pod koniec tych kilku dni ćwiczeń znowu zobaczyłam błysk w oku Wiewiórzastej, a praca z nią ponownie zaczyna mnie cieszyć. :)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="color: #000000; font-family: Verdana,Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: 11px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; letter-spacing: normal; line-height: normal; orphans: 2; text-indent: 0px; text-transform: none; white-space: normal; widows: 2; word-spacing: 0px;"&gt;Nie sztuką jest zacząć na białej kartce, z nowym - własnym psem, lecz już na zapisanej, a taką pozostają dla mnie sznaucer i amstaffka.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="https://lh5.googleusercontent.com/-rgUFZEkpYh8/T6TUgNz8HiI/AAAAAAAAB7Q/c3aJH_BiI_k/s640/DSC04604.JPG" alt="" width="460" height="307" /&gt;&lt;/p&gt;</description>
      <author>psieperypetie@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>SZKOLENIE</category>
      <comments>http://psieperypetie.blox.pl/2012/05/Kruszymy-mur.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://psieperypetie.blox.pl/2012/05/Kruszymy-mur.html</guid>
      <pubDate>Sun, 6 May 2012 11:10:09 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Dzielny pies</title>
      <link>http://psieperypetie.blox.pl/2012/04/Dzielny-pies.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Dzielny jeden, a nawet dwa psy. :) Jestem bardzo dumna ze swoich ulubieńców, a żeby było ciekawiej, na dobrą sprawę nie musieli robić nic szczególnego. Wystarczyło, że Gudi nie utrudniała sobie powrotu do zdrowia, grzecznie pochłaniając leki po operacji, nie rozgrzebując rany (chociaż fartuszek został rozerwany na pół i nie nadaje się już do użytku) i mężnie znosząc ograniczenia podczas spacerów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Sznaucerowy natomiast został ostrzyżony. Ruter niezbyt lubi, gdy mu ktoś majdruje szczególnie w okolicy łapek i ogonka, co też okazuje zabieraniem zacnych kończyn i siadaniem na stole w najmniej stosownym momencie. Wywraca przy tym oczami, jakby zaraz miał być zaszlachtowany, a wzrok ten kieruje w moją stronę, poszukując wsparcia: "widzisz niedobra kobieto, na co pozwalasz?" Kobieta widzi, ale strach ją bierze, jak już robota się kończy. Wiedziałam, że trzeba zadbać o kondycję Kochasia po zimie, ale nie spodziewałam się, że będzie nas czekało tyle pracy. Wprawdzie ten pies zawsze był dobrze zbudowany, jednak teraz niezaprzeczalnie porobiły mu się fałdki na karku. Rada jest jedna, trzeba Chłopaczkowi schudnąć. Dobrze się składa, ponieważ i ja muszę złapać formę, a tak przynajmniej będę miała większą motywację.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" title="?M.E.Zielińska" src="https://lh6.googleusercontent.com/-QEdTAm1F20c/T5wNQuyn-pI/AAAAAAAAB2A/dJija7NUwpA/s640/DSC04460.JPG" alt="?M.E.Zielińska" width="495" height="307" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Dużo czasu obecnie poświęcamy nadrabianiu zaległości ruchowych tak u jednego psa, jak i drugiego. Ostatnio wybraliśmy się nad wodę. W samochodzie przez pół drogi było słychać jęki spragnionych porządnego biegania czworonogów, co tylko potwierdziło potrzebę tego wypadu. Bliźniaki się wyszalały. :) Ruda wyłowiła z wody stosownej wielkości "patyczek" i ganiała z nim po okolicy, robiąc jedynie przerwy na pływanie za kaczkami. Nieszczęsny kulawiec zapomniał o problemach z łapami, jakie zgotowało mu szczenięctwo i do dziś jeszcze zdarza mu się utykać po ostatnich wariacjach. A jednak, jak na amstaffa przystało, to nieposkromione stworzonko i mimo wszystko dalej rozrabia, kombinuje i zaczepia Ruterka, zachęcając do zabawy. Kto by pomyślał, że jeszcze niedawno suczyna rozpływała się, jak stopione masło na podłodze w gabinecie weterynaryjnym?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" title="?M.E.Zielińska" src="https://lh3.googleusercontent.com/-blx69acMjAU/T5qJP9zhozI/AAAAAAAAB1A/oCpNgQcbZrg/s640/DSC04451.JPG" alt="?M.E.Zielińska" width="460" height="307" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" title="?M.E.Zielińska" src="https://lh6.googleusercontent.com/-oSfHD1vrDGw/T5qJVjAZ9pI/AAAAAAAAB1U/TbCZIQOS1_g/s640/DSC04459.JPG" alt="?M.E.Zielińska" width="460" height="307" /&gt;&lt;/p&gt;</description>
      <author>psieperypetie@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>O NAS</category>
      <comments>http://psieperypetie.blox.pl/2012/04/Dzielny-pies.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://psieperypetie.blox.pl/2012/04/Dzielny-pies.html</guid>
      <pubDate>Sat, 28 Apr 2012 18:55:03 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


