Z życia zwariowanego zwierzyńca
Odwiedziło nas:




GOODNESS Żywiołowa amstaffka, kochająca ludzi i jedzenie. Szaleje za frisbee, nie lubi czekania oraz obcych psów.

RUTER Wesoły sznaucer, który nade wszystko uwielbia pieszczoty. (: Do lubianych przez niego zajęć należy też szukanie małych zwierzątek. Nie znosi hałasu.

Blog > Komentarze do wpisu
Pan Pocieszacz

©M.E.Zielińska

Znowu coś nie wyszło, znowu nie tak, jak bym sobie tego życzyła. Ogólna złość i bezradność w obliczu chwili, na którą nie mam już wpływu. Stało się i trzeba się z tym pogodzić. Nie mam ochoty z nikim rozmawiać, muszę posiedzieć w spokoju i polamentować. Siadam na podłodze w kuchni, zamykam oczy i... Tup tup tup... Odczep się - myślę, wciąż pozostając w bezruchu. Jakby odczytał moje myśli i postanowił zrobić zupełnie im na przekór, bo wsuwa mi łepek między kolana. Otwieram jedno oko. Mam przed sobą dwie okrągłe kule, niby ze szkła, które wpatrują się we mnie z uwagą. Znowu zamykam oko. Może stwierdzi, że śpię i da spokój. Uchylam powiekę... Nie. Jeszcze jedna próba... Na nic. Teraz ociera się, wciska pysk pod kolana. Otwieram oczy, co natychmiast zauważa. "Tu cię mam!" - Zupełnie jakby chciał wykrzyczeć. Zaczyna podbijać mi łepetynką dłonie, na co reaguję automatycznie. Kochaś wydaje serię podekscytowanych westchnięć, kręci się w kółko, skręcając tył, jakby chciał dosięgnąć ogonka, urządza wariacje, aż wreszcie kładzie łapki na moich kolanach. Oj, ma mnie. Naprawdę ma! :O Prostuję nogi i klepię się energicznie po udach. On wskakuje, opiera mi łapy na ramionach i wtula się. W tym momencie czuję, że wraca mi chęć do życia. Spryciarz wie, co na mnie działa. To co... spacerek? x)

niedziela, 05 lutego 2012, psieperypetie

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/05 15:30:39
Właśnie to uwielbiam w psach, że one nigdy nie zwracają uwagi na to, czy jesteś smutna, tylko ładują się na kolanka, pod rękę, pod pachę, czasem spróbują powieźć Cię wierzchem (zależy od wielkości). Żaden człowiek nie potrafi, przynajmniej mnie, tak pocieszyć i oderwać od "kryzysu egzystencjonalnego", jak pies. Może jego zasługą jest to, że nie potrafi mówić. Nie sili się na słowa pocieszenia, tylko DZIAŁA ;)

Pozdrawiam :)
-
2012/02/05 22:17:47
Pies to zdecydowanie najlepszy pocieszyciel :)
Nikt nie zrobi tego tak bezinteresownie.