|
GOODNESS RUTER |
Blog > Komentarze do wpisu
Pomocne w kuchni
Kuchnia to mój rewir. Zawsze wiem, gdzie, co się tam znajduje i lubię robić z tego użytek. Gotowanie stanowi dla mnie swego rodzaju przyjemność pod warunkiem, że nikt nie wpycha mi wścibskiego nosa w garnki. Nie czuję się jednak w żaden sposób odosobniona, mam bowiem swoich pomocników. Oni zawsze z wielkim zainteresowaniem obserwują moją pracę i zastanawiają się, w czym by tu akurat pomóc. A najlepiej sprawdzają się w roli naturalnych utylizatorów, zajmujących się resztkami z mięsa i warzyw. Ekologicznie, a co! Zajmują przy tym oddzielne stanowiska: Gudi zwykle pcha się na chama wszędzie tam, gdzie dzieje się coś ciekawego, a Ruter - jak to prawdziwy dżentelmen - siada cierpliwie przed wejściem do kuchni i czeka na swoją kolej. Poza tym zawodowi z nich wąchacze. Nigdy nie spóźniają się z pomocą, zawsze na czas znajdą się w odpowiednim miejscu, poruszając ostentacyjnie nosami. I stale wszystko im smakuje. Zapewne dlatego, że jest podawane w stanie surowym, bez przypraw i innych dodatków, ale cóż. Ponoć liczą się chęci i tego się trzymajmy. Właściwie, jakby tak podejść do tego wszystkiego realistycznie, to czyste żebractwo. Choć w sumie nigdy bym się nie spodziewała, że przy obecnym stanie rzeczy wychowam te Potwory idealnie. Wystarczy... tak, określenie "w miarę możliwie" będzie tu pasowało... A takie przekonanie, że ktoś jest obok, a mimo to nie rozlicza cię z każdej najdrobniejszej rzeczy bardzo pomaga. Chociażby miał to być pies, śliniący się na widok pociętej wołowiny. poniedziałek, 16 stycznia 2012, psieperypetie
TrackBack
Komentarze
2012/01/16 18:48:36
W tym cała rzecz, pies potrafi o sobie bardzo skutecznie przypomnieć. :) Ludzie mają swoje słabostki, a zwierzęta często to wykorzystują. Tu się jednak nie mam, czym wykręcić, sama zaczęłam wołać na mięsne resztki. Mimo wszystko takie towarzystwo mi odpowiada. :)
Pozdrowienia 2012/01/29 09:11:16
Masz szczęście, że z takim zapałem utylizują wszystko. Utylizacja afgańska zaczyna się na mięsie surowym i kończy na surowym (: Na warzywa nawet patrzeć nie chce, chociaż czasami coś go napadnie i kradnie marchewki.
I chociaż uczenia żebrania psa u nas w domu jest zakazane, nikt się do niego nie przyznaje, to pies jakimś "cudem" perfekcyjnie wybiera moment i reaguje na odgłosy zwiastujące przygotowywanie posiłku... |
Pozdrawiam,
Daria