|
GOODNESS RUTER |
Blog > Komentarze do wpisu
Między gatunkami
Na przestrzeni kilku spontanicznych decyzji w naszej rodzince zaszły kolejne zmiany. Mianowicie zmienił się jej skład. Szczególnie dużo dzieje się teraz u świnek morskich. Jakiś czas temu, Klinek - moje oczko w głowie - przeżył odejście przyjaciela na skutek choroby, która nieomal zabrałaby i jego. Prosiaczek został sam. To znaczy do momentu, aż nie wyjęłam z kartonowego pudełka dziwnego stworka, mogącego być dowodem na to, iż Natura miała widocznie kapryśny nastrój i nie wiedziała, gdzie umieścić owemu zwierzątku przód, a gdzie tył. Był to kruchutki, ciemno ubarwiony samczyk, z brązowymi końcówkami sierści. Nie byłoby w tym absolutnie nic dziwnego, gdyby nie fakt, że rośnie mu ona w przeciwną stronę, niż u większości zwierząt... Imię natomiast dostał na cześć poprzedniej świnki, choć zupełnie jej nie przypomina. Była więc parka. A raczej duet - Klinek i Fidel. Po chwili zupełnego niezastanowienia się, wyciągnęłam tatę z domu, by wrócić z trzecim kudłaczem. Co to tam dla nas... Przynajmniej będzie wesoło. :P Tak też się sprawdziło. Nasi Trzej Muszkieterowie dość szybko przyzwyczaili się do nowej sytuacji i w główkach im tylko rozrabianie. Bardzo się od siebie różnią, co widać nie tylko na zdjęciach. Klinek Fidelek Teraz baw się w zgadywanki Człowieku, gdzie to ma głowę... Barnaby Ruter jest zafascynowany. ^-^ Sznaucer wprost uwielbia towarzystwo, a prosiaczki tak go zaaprobowały, że ogonek nie przestaje mu się kręcić. Ale nic dziwnego, w końcu urodził się wśród koni, a wychowywał z kotem. Gudi nie miała w szczenięctwie praktycznie żadnego kontaktu tak z przedstawicielami swojego gatunku, jak również innych. Mimo to nie postrzega zwierząt w naszym domu, jako potencjalny posiłek. Stanowczo woli pluszaki. :P I o ile na spacerach wykazuje chęci gonienia za kotami czy wronami, tak "swoich" nie ruszy. To się nazywa rodzinna solidarność, widać odczuwają ją nawet psy. =) A jednak ogoniaste mają swoje granice, prosiaczki swoje, a ptaki... No tak, kanarek najlepiej czuje się na swojej żerdce, a Paput - jak na weterana przystało - robi, co mu się żywnie podoba. Ja tymczasem dwoję się, troję i zastanawiam, czy mam gdzieś jeszcze takie miejsca, z których mogłaby wyrosnąć dodatkowa para rąk. Tak to jest między tymi gatunkami, że chce się z nimi spędzać jak najwięcej czasu. :) piątek, 11 listopada 2011, psieperypetie
TrackBack
Komentarze
annarecenzje
2011/11/11 21:07:44
Fantastyczna ekipa! Moje zwierzaki jakoś nie nadają na tej samej fali więc zainteresowania żadnego nie ma na płaszczyźnie pies - świnki...no chyba, że chodzi o jedzenie...Cassie potrafi zaglądnąć do klatki w poszukiwaniu cykorii natomiast świntuchy nie przejdą obojętnie wobec słyszanych szelestów :-) Wysmyraj świntuchy !!! Buziaki :-*
|