Z życia zwariowanego zwierzyńca
Odwiedziło nas:




GOODNESS Żywiołowa amstaffka, kochająca ludzi i jedzenie. Szaleje za frisbee, nie lubi czekania oraz obcych psów.

RUTER Wesoły sznaucer, który nade wszystko uwielbia pieszczoty. (: Do lubianych przez niego zajęć należy też szukanie małych zwierzątek. Nie znosi hałasu.

Blog > Komentarze do wpisu
Grupowe spotkania

 Pies niezaprzeczalnie musi mieć kontakt z przedstawicielami swojego gatunku. Dlatego też wielu właścicieli czworonogów umawia się na wspólne wypady, by spędzić miło czas na plotkowaniu z osobami o podobnych zainteresowaniach, w towarzystwie biegających ogoniastych. I my nie odmawiamy sobie takich przyjemności. ;) 

W tym roku szczególne szczęście do zawarcia nowych znajomości miał Ruterek. Chłopak porządnie się wybawił.

W lipcu mieliśmy okazję spędzić sympatyczny, acz mokry ranek w towarzystwie uroczej borderki, o imieniu Arka. Sunia urzekająca, chociaż nieco za ruchliwa dla sznaucka. Za możliwość jej poznania i miłą pogadankę z właścicielką dziękujemy Justynie. (:

©M.E.Zielińska

©M.E.Zielińska

©M.E.Zielińska

Tego samego miesiąca Kochaś gościł yoreczkę znajomych w swym wiejskim gospodarstwie. Psina drobniutka, za to wykazywała prawdziwie borderową gotowość do aportu. Kto by pomyślał, że drzemie w niej taki duch! :D

©M.E.Zielińska

Był też Bombas - przybłęda towarzyszy z żagli, którego mamy nadzieję spotkać również w przyszłym sezonie.

©M.E.Zielińska

W ostatnim czasie udaliśmy się także na spotkanie w większej grupie z miłośnikami bearded collie. Okazało się, że niedawne ćwiczenia w środkach komunikacji miejskiej bardzo się przydały, gdyż Ruterek wydawał się odprężony (o ile to możliwe) podczas jazdy autobusem. Po drodze minęliśmy gromadkę ONkarzy, którzy widocznie postanowili spędzić ten pogodny dzień podobnie do nas.

Na miejscu zebrała się wesoła grupka Latających Futer z właścicielami, wymieniającymi uwagi dotyczące swoich podopiecznych. Ruterek najbardziej zainteresowany był płcią przeciwną. Dość nachalnie, przyznam. Babiarz jeden, trzeba go będzie niechybnie pozbawić jego drogocennych klejnotów... W gruncie rzeczy jestem jednak z niego dumna. Niejednokrotnie zdołał wyprzedzić młodsze i dużo szybsze koleżanki w przechwyceniu aportu do czasu, aż zmęczenie nie dało się we znaki. Ganiał się z nowymi kolegami i szczekał wraz z nimi z ekscytacji. Po powrocie natomiast padł na posłaniu i przez resztę dnia nie było pieska. Ja tymczasem zostałam wzbogacona o nowe doświadczenie, iż nie należy stawać na drodze rozpędzonym owczarkom, wracającym z aportem. :P ...No a miłość do rasy urosła do nadludzkich rozmiarów.

©M.E.Zielińska

©M.E.Zielińska

©M.E.Zielińska

©M.E.Zielińska

©M.E.Zielińska

©M.E.Zielińska

©M.E.Zielińska

©M.E.Zielińska

©M.E.Zielińska

niedziela, 16 października 2011, psieperypetie

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/10/16 21:11:35
Tylko pozazdrościć ;)
My niestety tak dobrze nie mamy, w mojej wsi zabitej dechami tylko ja i znajoma wyprowadzamy psy, więc spanielowate niewiele ma okazji do zabawy z innymi psami.
-
2011/10/16 21:30:07
My dziękujemy ponownie za spacerek, było bardzo miło :) Cieszę się, że Arka zostawiła po sobie głównie dobre wspomnienia.
-
2011/10/18 19:42:05
Musiało być super, dobrze jest tak się spotkać z kims o tych samych zainteresowaniach :)
Pozdrawiam.
-
2011/10/19 14:03:04
Fajna foto relacja. Nawet nie wiedziałem, że takie spotkania są organizowane. Świetna sprawa i widać, że czworonogom podobają się takie imprezy. Wszystkie mają takie radosne mordki. Pozdrawiam (:
-
2011/10/26 19:22:41
Ja poproszę o więcej fotek Rutera, bo te uszy ma zupełnie jak moja Wania :)
-
2011/10/27 21:27:14
Przyjęłam, będzie i więcej fotek. (: